********
Pusta poczekalnia. Ciemne ściany. Ławka na przeciwko wielkich, mahoniowych drzwi. Ministerswo Magii. I ona. Hermiona Granger-nastoletnia czarownica. Uczennica Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Uczestniczka II Bitwy o Hogwart. Jedna z osób, które przyczyniły się do zwycięstwa. Zwycięstwa nad Lordem Voldemortem. Gryfonka powracająca do odbudowanego Hogwartu. Obecnie czekająca na swoją kolej w rozprawie dotyczącej skazania byłego śmierciożercy. Możliwe, że to od niej zależał jego los. Ba, to było pewne, gdyż jako ostatnia wywoływana była na świadka więc jej decyzja będzie ostatnim głosem o uniewinnienie lub uznaniu winy. Denerwowała strasznie. Jeszcze nigdy nie decydowała nad losem człowieka. Minuty wlokły się niemiłosiernie i z każdą sekundą czuła jakby siedziała tu już wieczność. Kiedy drzwi otworzyły się ze skrzypnięciem wstrzymała oddech. Niski staruszek w ciemnej todze spojrzał na nią i rzucił krótko:
-Pani kolej.
Westchnęła i poczuła jak żołądek podchodzi jej do gardła. Podniosła się i drżącym krokiem ruszyła za mężczyzną. Kiedy weszła na salę nogi miała jak z waty. Krocząc na swoje miejsce zauważyła przyjaciół. Uśmiechali się blado dodając jej otuchy. Przeniosła swój wzrok na drugi koniec sali i zobaczyła go. Stał przykuty łańcuchami i pilnowany przez dwójkę mężczyzn. Wzrok miał opuszczony, a kosmyki blond włosów opadały mu na czoło. Oddychał płytko trzęsąc się i słabo trzymając na nogach. Draco Malfoy-były śmierciożerca, były wróg, obecny więzień Azkabanu. Odwróciłą głowę i stanęła w miejscu które wskazał jej staruszek. Podniosła głowę i stała twarzą zwróconą ku kilkudziesięciu osób. Sędzia siedzący po środku przemówił:
-Imiona i nazwisko?
-H-hermiona Jean G-granger-z trudem wyjąkała dziewczyna.
-Wiek?
-17 lat
-Status krwi?-przyjrzał jej się znad okularów opuszczonych na nos.
-Mugolak- odpowiedziała śmielej i lekko zdenerwowana, że po tych wszystkich wydarzeniach pytają jeszcze o takie rzeczy.
-A więc panno Granger-kontynuował niewzruszenie sędzia- skąd zna pani oskarżonego?
-Ze szkoły, poznaliśmy się na pierwszym roku w Hogwarcie-odpowiedziała Gryfonka.
-Czy w czasach szkolnych oskarżony objawiał cechy osoby zdolnej do przestępstwa bądź służby u Czarnego Pana?
Hermiona przez chwilę zastanawiała się nad odpowiedzią:
-Nie.. Dopiero w ostatnich latach nauki został zmuszony do pełnienia przestępstw.
-Czy przypomina sobie pani wydarzenia w Malfoy Manor?-przyjrzał jej się
-Tak..-odrzekła lekko łamiącym się głosem na bolesne wspomnienia.
-Czy podczas torturowania pani zaklęciem Cruciatus przez Bellatrix Lestrange oskarżony był obecny? Czy miał na to wpływ i czy mógł temu zapobiec?-rzucił pytaniami, a dziewczyna nie wiedziała co odpowiedzieć. Niezauważalnie spojrzała na przyjaciół. Ron wydawał się zdziwiony, że jeszcze nie wsadziła Malfoya do Azkabanu na resztę życia, a Harry posłał jej spojrzenie dodające otuchy za co była przyjacielowi bardzo wdzięczna. Pomyślała chwilę i odpowiedziała zgodnie z prawdą:
-Był tam, mógł coś zrobić jednakże był do wszystkiego zmuszany pod groźbą śmierci jego rodziny. Sam mógł zginąć- wyrzuciła na jednym wdechu
-Tak jak i pani-zauważył sędzia. Nie mogła zaprzeczyć, ale przyszłą tu z postanowieniem bronienia Malfoya, a nie pogrążania go.
-Zgadza się, lecz zostałam uratowana przez przyjaciół, a Malfoy nie do końca nic nie robił. Nie wydał nas mówiąc, że nie poznaje Harry'ego Pottera- stanowczo odpowiedziała, a kątem oka spojrzała na Malfoya i mogłaby przysiąc, że przestał się trząść i ze zdziwieniem patrzy na dziewczynę.
Sędzia zmarszczył czoło
-Mam ostanie pytanie. Czy uważa pani oskarżonego za pełnienie usług Lordowi Voldemortow za w pełni świadome? Wszyscy wpatrywali się w Hermione z wyczekiwaniem. Znów kątem oka dostrzegła jak Malfoy wstrzymuję oddech. Przymknęła oczy i otworzyła je. Odezwała się stanowczo i zgodnie z prawdą:
-Nie, został do tego zmuszony.
Sędzia znów zabrał głos:
-Niniejszym uznaję Dracona Lucjusza Malfoya za niewinnego zarzucanych mu czynów i zwalniam z pobytu w Azkabanie. Rozbrzmiał dźwięk młotka. Już po wszystkim. Odetchnęła. Skierowała się w stronę wyjścia i w tym samym czasie jej wzrok napotkał wzrok blondyna. Jego spojrzenie było takie jak zawsze-zimne stalowoszare tęczówki. Ale dostrzegła w nich coś jeszcze. Smutek i wdzięczność. Opuścił wzrok kiedy pilnujący go mężczyźni rozkuwali jego kajdany. Hermiona szybkim krokiem podeszłą do drzwi. Pchnęła je oddychając z ulgą.
********
No to prolog mam za sobą, jeśli chodzi o pierwszy rozdział to jeszcze nie wiem kiedy go dodam. Na pewno udostępnię go na fp, na których jestem adminką:
-https://www.facebook.com/pages/Z-tym-charakterem-to-mo%C5%BCesz-by%C4%87-%C5%9Bmiercio%C5%BCerc%C4%85/406248262770010
-https://www.facebook.com/pages/Tylko-goblin-potrafi-rozpozna%C4%87-prawdziwy-miecz-Godryka-Gryffindora/542789489109010
-https://www.facebook.com/pages/Z-tym-charakterem-to-mo%C5%BCesz-by%C4%87-%C5%9Bmiercio%C5%BCerc%C4%85/406248262770010
-https://www.facebook.com/pages/Tylko-goblin-potrafi-rozpozna%C4%87-prawdziwy-miecz-Godryka-Gryffindora/542789489109010
Pozdrawiam,
Lily